niedziela, 31 marca 2013

Tradycje wielkanocne

Jest zimowo, więc w Wielką Sobotę roześmiani ludzie nie snuli się po ulicach. Ale dziś na mszach tradycjom stało się zadość.

Dwie kobitki całą mszę ust nie otworzyły. Ledwo zabrzmiało Bogu niech będą dzięki, alleluja, alleluja, były już poza ławką i sunęły do wyjścia.

Inna znowu babeczka zdążyła jeszcze przed mszą (a może już w trakcie, nie pamiętam) wysłać esemes. 

Wreszcie, papieska msza w TV, nie oglądałem wprawdzie całej, ale i tak zdążyli mnie zdenerwować jezuiccy komentatorzy, skutecznie zagłuszający wszystko, jak też popisujący się swoją znajomością Pisma świętego i łaciny. Można się było np. dowiedzieć, że słowa Chrystus został ofiarowany jako nasza Pascha pochodzą z psalmu 117, a Dominum deprecemur: te rogamus, audi nos to Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Panie; z kolei Haec dies quam fecit Dominus, exsultemus et laetemur in ea miało znaczyć W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy. Owszem, sens niby zachowany, ale jednak... Te słowa Oto dzień, który Pan uczynił są tak ważne, w takiej właśnie formie, jako cytat z psalmu, i będą nam towarzyszyć przez cały tydzień.

IHCOYC ANECTH

Zmartwychwstałem i ciągle jestem z Tobą, mówi Jezus do Ojca słowami psalmisty (Ps 138:18, według Psalterium Romanum z Vetus Latina; używane jako antyfona na wejście w mszy wielkanocnej). Ale może tak też powiedzieć do każdego z nas: Zmartwychwstałem i ciągle jestem z tobą.


Boże, Ty dałeś o świcie poznać radość Twego świętego zmartwychwstania, kiedy wracając z Otchłani napełniłeś weselem ziemię, którą opuściłeś w mroku, błagamy Twą niewysłowioną i wielką potęgę, abyś tak, jak wtedy udzieliłeś apostołom radości i świętego uniesienia, teraz Twój Kościół, błagający, ze wzniesionymi rękoma, o miłosierdzie napełnił blaskiem niebiańskiego światła. (kolekta do psalmu 142 [143], series Romana)

sobota, 30 marca 2013

Ludzie Wielkiej Soboty

Święta Maryja, Matka Boska, wierzyła i ufała. Czuwała. Jeśli słyszała Jezusową zapowiedź zmartwychwstania, to o niej pamiętała, bo wiemy z Ewangelii, że zachowywała w swym sercu wszystko, co dotyczyło Jezusa. Jeśli jej nie znała, to wierzyła i ufała, że dzieje się wola Boża, nawet jeśli jej nie rozumiała. Wciąż była Służebnicą Pańską, całkowicie poddaną woli Boga.

Jan Chrzciciel poprzedził Jezusa w śmierci i zejściu do Otchłani. Wiedział, że On też tam zstąpi jako Mesjasz, zwycięzca śmierci. Widać go na ikonach Zmartwychwstania, jak wskazuje na Jezusa.

Aniołowie, którzy przed bramami Otchłani śpiewali: Unieście się, odwieczne podwoje, aby mógł wkroczyć Król chwały wiedzieli, że Jezus wyjdzie z Otchłani żywy, Bóg-Człowiek.

Maria Magdalena i inne kobiety nie pamiętały o zmartwychwstaniu, musieli im przypomnieć aniołowie, których ujrzały w grobie. Nie miały już wiary i nadziei, ale kochały Jezusa i chciały pójść do grobu namaścić powtórnie Jego ciało, oddać Mu tę ostatnią posługę. 

Nikodem i Józef z Arymatei, ukryci uczniowie, też wiary i nadziei już nie mieli, ale także, na swój sposób, kochali, i okazali Jezusowi wierność i oddanie, pomogli pogrzebać Jego ciało. Nie mieli odwagi iść za Nim, kiedy żył, ale mieli odwagę przyjść po ciało Skazańca, potępionego przez kapłanów i uczonych w Piśmie.

Apostołowie, którzy z Nim przez trzy lata chodzili, słuchali Go, słyszeli zapowiedzi zmartwychwstania, nie wierzyli, nie mieli już nadziei, sądzili, że wszystko się skończyło, jak mówili ci, którzy szli do Emaus, uciekli przed Jego męką, poza Janem, nie przyszli nawet, aby Go pogrzebać.

Wielka cisza

W Wielką Sobotę Kościół trwa przy grobie Pana, rozważając Jego Mękę i Śmierć, a także Zstąpienie do Otchłani [do świata umarłych], i oczekuje, w modlitwie i poście, Jego Zmartwychwstania. (z Mszału rzymskiego)

Nie ma mszy, nie ma Komunii, nawet dla chorych, tylko dla umierających jako wiatyk. Jedyny taki dzień w roku.

Caro mea requiescet in spe.

poniedziałek, 25 marca 2013

Odnowa liturgiczna

W 1964 wybitny teolog, uczestnik Vaticanum II, współzałożyciel – wraz z Josephem Ratzingerem – pisma Communio, Louis Bouyer, pisał:

Ilu księży nawet teraz skarży się, że reforma Wielkiego Tygodnia [chodzi o reformę Piusa XII z 1955], a zwłaszcza przywrócenie Wigilii wielkanocnej, przyniosła niewiele albo nawet wcale rzeczywistych korzyści? Jakże może być inaczej, jeśli lud chrześcijański nie poznał prawdziwego znaczenia tych najświętszych celebracji Kościoła? A jakże mógł poznać, jeśli duchowieństwo jest zupełnie obojętne, a tym samym nie ukształtowane przez ducha liturgii, i w duchowości, i w nauczaniu? Przyszłość całego ruchu liturgicznego i odnowy życia Kościoła będzie zależeć – bardziej niż od reformy rytów, jakkolwiek może być ona ważna – przede wszystkim od pełnego i rzeczywistego zrozumienia, że to duchowni muszą poznać podstawy soborowego nauczania o paschalnym misterium.

I z tymi przemyśleniami zostawiam wszystkich na Wielki i święty Tydzień.

niedziela, 24 marca 2013

Prorocy pod palmami

W Niedzielę Palmową uzupełniają się dwa proroctwa. Zachariasz mówił o Mesjaszu-Królu, przybywającym wśród radości na Syjon na osiołku (Za 9:9), i tak się stało, kiedy Mesjasz Jezus wjechał do Jerozolimy. Izajasz zaś zapowiedział, że Mesjasz-Sługa będzie policzony między nieprawych (Iz 53:12, cf. Łk 22:37, gdzie Jezus odnosi te słowa do siebie i mówi, że muszą się wypełnić), i tak się stało, gdy został skazany na śmierć i ukrzyżowany między zbrodniarzami. Dwa oblicza jednego Mesjasza, który spełnia w sobie wszystkie proroctwa, wydawałoby się, zupełnie przeciwstawne. Bóg jest Panem paradoksów.

Państwo przyszło na mszę z palmą. Palma została poświęcona, państwo dotrwało do czytania Pasji i opuściło kościół.

Pochylcie głowy na błogosławieństwo, powiedział kapłan na zakończenie mszy. Spojrzałem: prawie nikt nie pochylił.

Po drodze do domu trzeba było jakoś minąć biegaczy z maratonu. Nie każdy ma ochotę i możliwość stać pół godziny i czekać, aż przebiegną. W kilka osób zaryzykowaliśmy przejście między biegnącymi. Jeden z nich próbował mnie uderzyć w głowę.

Czy Wielki Piątek może być bez zmartwychwstania, czyli o dwóch stronach krzyża

Crucem tuam adoramus, Domine, et sanctam resurrectionem tuam laudamus et glorificamus: ecce enim propter lignum venit gaudium in universo mundo.

Tę antyfonę śpiewa się w Wielki Piątek, w jutrzni i w czasie popołudniowej adoracji Krzyża. Wielbimy krzyż Twój, Panie, chwalimy i wysławiamy Twoje święte zmartwychwstanie: oto bowiem poprzez drzewo [krzyża] przyszła radość na całym świecie.

Obok krzyża – narzędzia męki i śmierci Pańskiej – stoi zmartwychwstanie. Bez niego krzyż nie miałby sensu. Gdyby nie było krzyża i śmierci, nie byłoby też zmartwychwstania. Połączone są ściśle. Na ikonach Zmartwychwstania Chrystus, zstępujący w głębiny Otchłani, świata umarłych, aby wybawić Adama i Ewę, często trzyma też krzyż: bardzo wyraźne połączenie śmierci i zmartwychwstania.


W 6. wieku Wenancjusz Fortunatus, jeden z bliższych mi poetów łacińskich, pisał o krzyżu jako nie tylko znaku męki, ale także zwycięstwa. Nazwał krzyż królewskim sztandarem, takim, jaki niesiono przy armii ruszającej do boju. Sławił krzyż ozdobiony królewską purpurą, jaśniejący blaskiem. Ten sam obraz pojawia się w poemacie nieznanego nam z imienia staroangielskiego poety, który w swej nocnej wizji ujrzał krzyż jednocześnie zbroczony krwią i ozdobiony złotem oraz drogimi kamieniami, crux gemmata, adorowany przez aniołów.


Krzyż ma dwie strony: cierpienia i radości, śmierci i życia, upokorzenia i wywyższenia, wzgardy i chwały. Już dzisiejsza kolekta, z Niedzieli Palmowej, która jest też Niedzielą Męki Pańskiej, o tym mówi: patientiae documenta, resurrectionis consortia.